O tym jak zmieniamy styl na mądrzejszy

Karo: Kilka miesięcy temu szukając czegoś do obejrzenia na Netflixie, całkiem przypadkiem natknęłam się na dokument “The True Cost”.  Film reklamował się jako obraz opowiadający o ubraniach, ludziach, którzy je produkują oraz o tym jaki wpływ cała branża ma na środowisko. Wyobrażam sobie, że nie dla wszystkich brzmi to ciekawie. Wiele osób kupuje ubrania raz na czas, tylko wtedy kiedy poprzednia kurtka jest zniszczona itp. Im branża modowa z całą pewnością nie zaprząta głowy. Ja natomiast miałam wtedy wciąż problem z kupowaniem za dużej ilości ubrań i z traktowaniem zakupów jako leku na całe zło. Nie chcę, żeby to zabrzmiało zbyt patetycznie, ale ten jeden film zmienił całkowicie moje podejście do mody i był jednym z powodów, dla których moja szafa przeszła dużą rewolucję.

Nie będę zdradzać szczegółów, a chętnych zachęcam do obejrzenia filmu. Powiem tylko tyle, że branża modowa jest drugą w kolejności jeśli chodzi o największe zanieczyszczenie środowiska, a w dużej mierze za taki stan rzeczy odpowiedzialne są koncerny typu Inditex (Zara, Oysho, Bershka itp.) czy H&M. Nie nawołuję tutaj do całkowitego bojkotu sklepów i zamieszkania w jaskini, ale jedynie o zmianę nastawienia i bardziej przemyślane zakupy.

Czy całkowicie przestałam kupować w sieciówkach? Nie. Czy kupuję tam bardzo rzadko i jedynie rzeczy, które wiem, że posłużą mi przez lata? Tak.

Gabi: U mnie ten proces też zaczął się jakiś czas temu. Kiedy rozmawiałam z Karoliną i z innymi znajomymi zauważyłam, że u wielu osób pojawia się chęć bardziej świadomego konsumowania. Myślę, że nie bez znaczenia jest to w jakich warunkach dorastaliśmy, kiedy nagle wszystko zaczęło być dostępne. Zrozumiała więc była chęć nasycenia się tym, szczególnie kiedy – tak jak w moim przypadku – zbiegło się to z zarabianiem pierwszych pieniędzy. Od dłuższego czasu czułam jednak, że kupowanie nie sprawia mi takiej przyjemności jak na początku i mówiąc kupowanie mam na myśli nie tylko ubrania, ale też meble, dodatki, kosmetyki i magazyny. Dodatkowo rosła we mnie świadomość jak nieetycznie produkowana jest większość rzeczy i jak szybko trafiają one na śmietnik. Wtedy Karo podsunęła mi wspomniany dokument, który ostatecznie wpłynął na moją chęć zmiany. Po jego obejrzeniu założyłam sobie, że przez kilka miesięcy zaprzestanę kupowania w sieciówkach.

Karo: Pytanie, które automatycznie się nam nasunęło to: “Gdzie w takim razie kupować, bo coś przecież nosić trzeba.”

Gabi: Obie uwielbiamy piękne rzeczy, potrafimy dużo o nich rozmawiać i codziennie wymieniamy się inspiracjami. Wiedziałyśmy, że nie chcemy rezygnować ze stylu. Od dłuższego czasu bardzo lubiłam kupować u polskich projektantów. Wolałam wydać trochę większe pieniądze ze świadomością, że ubrania są projektowane i szyte w Polsce i zarabiają na tym konkretne osoby. Jednak nie wszystko, czego potrzebowałam było w ofercie rodzimych marek.

Karo: Od dwóch lat mieszkam w Stanach, gdzie rynek odzieżowy jest dość skomplikowany, Z jednej strony jest tu mnóstwo mniejszych butików z droższymi, wyselekcjonowanymi ubraniami, świetnej jakości (mogłabym mieć je wszystkie) z drugiej strony masowa, kompulsywna i bezsensowna konsumpcja taniej odzieży chyba nigdzie  nie jest doprowadzona do takiego ekstremum jak w Stanach.

Dla mnie odpowiedzią na nasze rozterki są transparentne marki. Wyszukanie sklepów, które oferują świetnej jakości, uczciwie wykonane ubrania, które są w moim stylu a dodatkowo nie kosztują fortunę zajęło mi trochę czasu, ale nie było niewykonalne. Oczywiście co sklep to inny model biznesowy i inny sposób na transparentność. Są strony, które skupiają się na rozbiciu kosztów, tak aby klient mógł zobaczyć za co i ile dokładnie płaci (Everlane). Inne pokazują przede wszystkim swoje fabryki i szwalnie, w których tworzą ubrania w etyczny i bezpieczny dla środowiska sposób. Nieco mniej transparentne, ale też warte uwagi są biznesy, które stawiają na krajową produkcję i minimalizm (Baggu). Otwarcie mówią, że chodzi im o sprzedaż samograjów, które posłużą nam lata, w przeciwieństwie do tradycyjnego modelu w którym wypuszcza się 3 kolekcje miesięcznie i namawia klientów na coraz to nowsze zakupy.

Gabi: Kiedy zaczęłam zgłębiać temat zrównoważonych biznesów pierwsze co rzuciło mi się w oczy to jak wiele jest pomysłów na robienie mody lepiej i mądrzej. Począwszy od wspomnianej przez Karolinę transparentności, którą w Polsce reprezentuje np. Transparent Shopping Collective, poprzez szycie z materiałów organicznych jak chociażby Zady, wytwarzanych lokalnie lub np. przez kobiety w więzieniach – Carcel, po tworzenie ubrań i butów z innowacyjnych materiałów np. z butelek, jak w przypadku butów Rothy’s. Super jest to, że powstają zarówno małe marki kierowane przez dwie trzy osoby jak i bardzo duże biznesy, których ambicją jest tworzyć modę w przystępnej cenie. Naprawdę jest z czego wybierać tym bardziej, że co chwilę powstają nowe brandy, które wpisują się w nurt zrównoważonych biznesów.

Karo: W kilku kolejnych postach planujemy opowiedzieć Wam trochę więcej o naszych odkryciach, o markach, które zdecydowanie podbiły nasze serca i dlaczego planujemy być im wierne. Stay tuned!

 

 

zdjęcia: Everlane.com