Moje doświadczenia z less waste

Temat ograniczania odpadów i zmniejszenia negatywnego wpływu na środowisko w ostatnim czasie stał się bardziej popularny w mediach. Mam wrażenie, że wcześniej był to temat niszowy. Pamiętam artykuł w Wysokich Obcasach sprzed kilku lat o dziewczynie, która przez miesiąc starała się żyć, nie produkując odpadów i w rezultacie wyprodukowała śmieci, które zmieściły się w jednym słoiku. 

Uwielbiam challenge tego typu, więc mnie to bardzo zaintrygowało. Chyba po raz pierwszy ten artykuł uświadomił mi, jakim problemem są odpady.
Z drugiej strony pomyślałam, że jest to nierealne, żebym tak ograniczyła śmieci w moim życiu, jej podejście było dla mnie zbyt radykalne.

Mimo tego, że nie podjęłam wtedy wyzwania na pozbycie się odpadów całkowicie, wzięłam pod lupę to co produkujemy na co dzień (nasza rodzina liczy 4 osoby i 2 koty;) i zaczęłam się zastanawiać, które nawyki zmienić najłatwiej i co mogę ograniczyć. Najłatwiej było mi zacząć od ograniczania worków foliowych – na zakupy starałam się zawsze zabierać torbę z materiału i zrezygnowałam  z woreczków na poszczególne produkty jak owoce czy warzywa. Ponieważ na co dzień kupuje na targu, to za każdym razem musiałam przypominać sprzedawcom, żeby nie pakowali w folię. Było to momentami upierdliwe, bo ludzie pracujący w sklepach mają odruch zrywania foliówek i przy każdym produkcie musiałam im przypominać. Przyznam, że na początku było to dla mnie wyjście ze strefy komfortu, miałam wrażenie, że jestem jedyną klientką, która o to prosi. Często ludzie zupełnie nie rozumieli, dlaczego chce bez foli i np. mówili “proszę wziąć, jest za darmo”, albo “przecież się pani pobrudzi…” itp. Teraz już mi już dużo łatwiej i pamiętam, że trzeba o to poprosić od razu, zanim zapakują. Podobnie jest z plastikowymi słomkami, muszę pamiętać o tym, w momencie zamawiania.

Trochę łatwiej jest w sklepach, gdzie jest samoobsługa, gdzie sama wrzucam produkty luzem do koszyka, a naklejkę z ceną naklejam np. na jedno jabłko. 

Kolejnym obszarem w którym udało mi się ograniczać plastik to kupowanie takich produktów jak kasze, mąka, suszone owoce, czy przyprawy na wagę. Wymagało to ode mnie poszukania innych sklepów, stoisk gdzie kupowanie na wagę jest możliwe. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że wybór tego typu produktów jest ogromny a sprzedawcy bez problemu i chętnie nakładają do mojego słoika lub worka materiałowego.

Jednak nadal do bycia zero waste było mi daleko. Na szczęście gdzieś po drodze trafiłam na hasło less waste, które zdecydowanie bardziej mi pasuje. Ponieważ nie jestem w stanie wyeliminować odpadków z naszego życia kompletnie – musiałbym się na tym skupić całkowicie, co często pochłania czas i pieniądze, a umówmy się kiedy się ma masę obowiązków i jeszcze do tego małe dzieci – czas jest na wagę złota.

Jednak temat dbania o środowisko jest dla mnie bardzo istotny i postanowiłam konsekwentnie i małymi krokami ograniczać odpady w poszczególnych aspektach mojego życia.

Niektóre rzeczy udaje mi się zmienić po jakimś czasie, np. potrzebowałam chwili, żeby przekonać się do smaku wody z kranu, teraz nie wyobrażam sobie picia jej w inny sposób. Kiedy jedziemy gdzieś, gdzie woda nie jest idealnie czysta, biorę ze sobą filtry węglowe. Nie używamy worków na śmieci. Szampon w butelce zamieniłam na ten w kostce, kupuje kosmetyki głównie w szkle, myjemy się mydłem w kostce, szczoteczki zamieniliśmy na bambusowe. Na wagę, do własnych pojemników, staram się kupować kaszę, mąki, fasolę, orzechy, suszone owoce, sery. Sami robimy większość detergentów – głównie z sody i octu – kupowanego w szklanych butelkach.

Są też rzeczy, które próbowałam wprowadzić, ale okazało się, że na tym etapie zajmuje mi to zbyt wiele czasu lub się nie sprawdza- jak robienie własnego mleka roślinnego lub własnego płynu do mycia naczyń (był mało skuteczny i wysuszał dłonie). Wiem, że np. dla wielu osób szampony w kostce nie sprawdzają się i to jest ok.

 

Wiem, że nie muszę być idealna, ale po prostu świadoma i konsekwentna, wybierając aspekty, które na danym etapie mojego życia, ilości czasu
są możliwe do poprawienia. Cytując Stellę McCartney  „Każdy może robić proste rzeczy, żeby coś zmienić, a każdy drobiazg naprawdę się liczy” i wierzę w to, że małe zmiany mogą mieć globalny wpływ na ilość produkowanych opakowań i plastiku, wpływać na producentów wymuszając na nich bardziej przyjazne planecie rozwiązania.

 

Kilka pomysłów, od czego zacząć życie less waste:

 

  1. Weź własną torbę na zakupy, zarówno te spożywcze, ale także wszystkie inne.
  2. Nie bierz woreczków foliowych – wrzucaj produkty luzem do materiałowego worka lub noś woreczki, słoiki ze sobą.
  3. Pij kranówkę.
  4. Poza domem zacznij używać butelki wielokrotnego użytku (najlepiej metalowej,lub szklanej) i napełniaj ją kranówką.
  5. Jedzenie na wynos pakuj do własnego pojemnika.
  6. Zamień mydło w opakowaniach na te w kostce najlepiej pakowane w papier, można też znaleźć miejsca, gdzie sprzedają mydła na wagę.
  7. Nie bierz rurek – zazwyczaj są nam zupełnie niepotrzebne, każdy
    z nas potrafi wypić ze szklanki 🙂
  8. Potrenuj asertywność i nigdy nie myśl, że jesteś za mała/y, żeby coś zmienić!