Hity z satelity – nowe odkrycia

W kolejnej części hitów z satelity chcę Wam pokazać swoje najnowsze odkrycia, które zawojowały mój kosmetyczny świat. Każdy z nich testowałam przynajmniej kilka tygodni, więc miałam czas żeby zaobserwować efekty i przekonać się co do ich skuteczności. Skupiłam się jak zwykle na kosmetykach do twarzy, ale jest też jeden rodzynek w postaci dezodorantu.

Dr. Jart – Cicapair Tiger Frass Color Correcting Treatment SPF 30

O firmie Dr. Jart słyszałam zarówno w Stanach, gdzie marka ma już status kultowej, jak i w Polsce, gdzie ich nawilżająca maseczka w płachcie była opisywana na wielu blogach. Skusiłam się na Cicapair, bo polecały go dwie Youtuberki (chrissstttiiineRachel Nguyen), których opinie zawsze cenię. Dodatkowo, na stronie amerykańskiej Sephory krem ma świetne oceny z setek opinii i wydawało mi się, że to nie może być przypadek. Jak się u mnie sprawdził? Bardzo lubię jego oldschoolowe opakowanie oraz zielony kolor, który rzeczywiście bardzo dobrze kryje zaczerwienienia i bardzo szybko dostosowuje się do koloru skóry. Cicapair jest świetną bazą pod makijaż, nie wysusza ani nie powoduje wysypu niedoskonałości, dużym plusem jest też SPF 30. Cena jest trochę odstraszająca, ale szczerze mówiąc przy tej wydajności (produkt wystarczy mi chyba na trzy lata, następnym razem pewnie kupię mniejsze opakowanie) oraz przy jakiejś trudnej do wytłumaczenia przyjemności towarzyszącej nakładaniu, dla mnie produkt jest wart tej ceny.

15 ml – $18

50 ml – $52

 

Resibo – Multifunkcyjny peeling do twarzy

Mam wrażenie, że każdy produkt Resibo jaki testuję to hit. Jestem już wielką fanką ich olejku do demakijażu oraz kremu odżywczego, a teraz niesamowicie polubiłam też ich enzymatyczno-mechaniczny peeling do twarzy. Kluczowymi składnikami są tutaj PerfectionPeptide P3, biała glinka, uwodniona krzemionka, koloidalna mąka z owsa oraz oleje (słonecznikowy, makadamia, awokado). Producent obiecuje głębokie złuszczenie, regenerację naskórka, odżywianie i poprawienie kolorytu skóry. U mnie wszystkie te obietnice zostały spełnione. Przyjemnym dodatkiem jest trudny do określenia zapach przypominający cynamon albo szarlotkę. Na pewno kupię ponownie!

75 ml- 79,90 zł

 

Sylveco – Odżywcza pomadka z peelingiem

Swego czasu zmagałam się z notorycznie przesuszonymi ustami i zajadami. Kiedy udało mi się wreszcie jako tako opanować ich stan, postanowiłam je jeszcze dodatkowo dopieścić i zakupiłam peeling do ust od Sylveco. Co prawda nie mam zbyt dużego doświadczenia z tego typu produktami, ale biorąc pod uwagę nieduży koszt, świetną wydajność i naprawdę solidny efekt, myślę, że mogę go spokojnie każdemu polecić. Stosuję go na usta wieczorem, po umyciu zębów, ale około 20 minut przed snem, tak abym miała czas pomasować usta drobinkami z cukru trzcinowego i aby pomadka zdążyła się wchłonąć. Produkt jest naturalny, ale nie wegański, bo zawiera lanolinę.

4,6g – około 10 zł

Simple As That – dezodorant o zapachu róża + lawenda

Dezodorant dostałam w prezencie od Gabi, ona z kolei przyjaźni się z założycielką Simple As That i już wcześniej zaczęła używać ich produktów. Dla mnie to absolutny strzał w dziesiątkę. Od samego początku zakochałam się w obłędnym zapachu, który moim zdaniem powinien mieć także korespondujące perfumy. Lubię go do tego stopnia, że zdarza mi się wetrzeć odrobinę dezodorantu w przegub dłoni oraz szyję. Po prostu cała chcę pachnieć różą, lawendą i eterycznymi olejkami:) Skuteczność jest tak samo dobra jak zapach, a do tego produkt jest całkowicie naturalny i zapakowany w piękny słoiczek wielokrotnego użytku – jak go nie polubić?

Dezodorant jest dostępny online na stronie Simple As That oraz stacjonarnie w krakowskim Jeju.

30 ml- 39 zł (starcza na około 4 miesiące codziennego stosowania)

 

It’s skin – Green Tea Calming Cleansing foam

Ten produkt także poleciła mi Gabi oraz ekspedientka  w sklepie kosmetycznym. Początkowo trochę nie rozumiałam konsystencji – jak coś co wygląda na peeling w paście może stać się pianką? Po pierwszym zastosowaniu przekonałam się, że po pierwsze, do umycia całej twarzy wystarczy dosłownie odrobinka produktu, a także, że pod wpływem kontaktu z wodą pasta zmienia się w pianę. Teraz stosuję go jako drugi krok w mojej koreańskiej pielęgnacji i jestem bardzo zadowolona. Zawarta w piance zielona herbata jest źródłem witaminy C i K oraz polifenoli, które z kolei działają antyoksydacyjnie oraz przeciwzapalnie, a wyciąg z grejpfruta oczyszcza i delikatnie złuszcza skórę. To co lubię w niej szczególnie, to jej działanie łagodzące i zmniejszające stany zapalne. Jest naprawdę świetna dla cery wymagającej tak jak moja.

150 ml- około 43 zł (wystarczy chyba na lata!)